sobota, 7 września 2013

Karobowy budyń z kaszy jaglanej

Czas mi się skurczył do granic możliwości . Ale ten przepis wrzucić na bloga wypada :). Więc będzie krótko , może komuś się przyda pomysł na deser na późne letnie popołudnie .

-1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
-kilka łyżek mleka sojowego ( dolewacie podczas miksowania wg uznania - ilość zależna od tego
jak gęsty budyń chcecie uzyskać )
- 1-2 czubate łyżeczki karobu
- jeśli macie to aromat z wanilii
- cukier trzcinowy do smaku

Wszystko zmiksować i gotowe :)



Dziękuję za :

- poranne przebiegnięte 8 km
- słoneczny dzień
- spacer z psem
- weekend i leniuchowanie
- ciasto śliwkowe
- weganizm
- stałą wagę niezmienną od czasu zmiany diety na wegańską :)
- zdrowie
- olej lniany choć smakowo hmmm specyficzny;P

sobota, 10 sierpnia 2013

Co zrobić z nadmiarem cukinii ....

Zostałam obdarowana sporą ilością cukinii . A że z Siostrzanego ogródka , to wiadomo , że eko bio i w ogóle ;) . Zrobiłam gar leczo - jedliśmy przez trzy dni . Pochrupana na surowo też smaczna . Panierowaną też robiłam . I placki z cukinii też były. A cukinii jakby z naszej mikroskopijnej kuchni nie ubywało ;)
Kolejnym ciekawym sposobem na zagospodarowanie cukinii jest jej ukiszenie.

Do kiszenia nadaje się zarówno młodziutka ( nie obieramy skórki , myjemy i kisimy przekrawając tak , by weszła do słoika ) jak i taka z wykształconymi już nasionami ( wtedy obieramy twardą już skórkę , przekrawamy na pół i wydrążamy łyżką część z nasionami , kroimy na paski ) .

Kisiłam jak ogórki małosolne : czosnek , koper i zalewa : 1 łyżka czubata soli kamiennej na litr wody , zalewamy wystudzoną. Lepszego smaku nabiera gdy kisi się z choćby jednym ogórkiem w słoiku :)
Można zajadać już na drugi dzień. Na dłuższe przechowywanie wydaje mi się niezbyt trwała.... ,ale mogę się mylić ;P




Dziękuję za :

- bieganie
- placek śliwkowy
- kawę mrożoną na upały
- lody surowe malinowe
- książki
- Miłość
- Kochanego , dokładnie takiego jaki jest ! :)
- weekend
- kolor niebieski , który dołączył do ulubionych szarości i pewnego odcienia różu
- spódniczkę do biegania
- i wiele wiele innych drobiazgów
- i za to , że te drobiazgi nauczyłam się dostrzegać
- za codzienność , normalną, spokojną i dobrą

:))

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Co weganka je nad morzem - relacja

Już po urlopie. Cudowne chwile zleciały tak szybko , że gdyby nie piękna nadmorska opalenizna myślałabym , że to sen. Trzeba było się sprężać , by nałapać energii na kolejny rok.

Tak , jak przewidywałam w niewielkiej nadmorskiej miejscowości weganizm jest pojęciem obcym a pytania w barze ( przy nakładaniu na talerz ziemniaków z wody i surówek ) "bez mięsa ???? " " bez kotlecika ?? " i wielkie oczy  pytającego .... :) towarzyszyły prawie każdemu posiłkowi. Pewnie weganka jest tam równie często widywana co np cielę o dwóch głowach , czy statek kosmiczny.

Na śniadaniach miałam z górki , bo w hotelu ,w którym mieszkaliśmy był stół szwedzki i codziennie było kilka sałatek , w tym zawsze jedna wegańska plus pomidory , ogórki i owoce . Nigdy ze śniadania nie wyszłam głodna , ani nie musiałam zapchać się "byle czym "

Obiady to wyżej wspomniane ziemniaki plus surówki - monotonnie , ale dało radę.

Kolacje improwizowane pomidory , ogórki , małosolne , oliwki , jabłka ,banany , pieczywo graham . Udało nam się kupić na miejscu mleko sojowe i masło orzechowe ( uważam za sukces w miejscowości , gdzie królowały kebaby, ryby pizza i gofry .

Najgorzej było z deserami . Raz wypiliśmy sok ze świeżo wyciskanych owoców ( 10 pln za szklankę ...) i raz skusiłam się szejka z samych owoców , ale też musiałam poprosić o opcję bez mleka i cukru. Tak na marginesie to nie wiem ,po co dosładzać owoce cukrem...............

Następnym razem będę już wiedziała ,co do jedzenia zabrać ze sobą :))





Dziękuję za :

- cudowne wakacje
- spacery po plaży
- bieganie boso brzegiem morza
- bieganie z psem ;P
- bieganie z moim Kochanym , który pobiegł ze mną pierwszy raz !
 ( i tak dał  czadu , że próbując go dogonić o mało nie wyplułam płuc a i tak nie wyszło :P - chylę czoła ! )
- zachód słońca nad morzem
- mewy drące się bez opamiętania
- weganizm choć niełatwy wyjazdowo ;)
- widok z okna na morze ,który mieliśmy
- piach pod stopami
- słońce
- lato
- bezpieczną podróż
- za Tu i Teraz 
- naszą psicę :)

niedziela, 28 lipca 2013

Wegański paprykarz a'la szczeciński - biegam , biegam :))

Nazwałam a'la szczeciński , choć może tylko mi się wydaje , że taki przypomina . Nie pamiętam smaku rybnego , gdyż jadłam mięso jakieś 26  lat temu . Powstał , bo po szufladzie pałętało się pudełko z 1 torebką brązowego ryżu , z której nie bardzo wiadomo było co zrobić .

Paprykarz

woreczek ugotowanego ryżu brązowego

2 cebule zeszklić na oliwie ,
dodać  3 starte marchewki ,
dusić pod przykryciem z 2-3 łyżkami wody .
Gdy zmiękną dodać sól,pieprz , chili , 1 łyżkę koncentratu pomidorowego.
 Wyłączyć gaz , dodać łyżeczkę soku z cytryny i paprykę słodką w proszku (wg uznania , dałam 2 łyżeczki )
 Wymieszać , niezbyt dokładnie zmiksować blenderem. Wymieszać z ryżem.
Najlepszy na drugi dzień , z razowym chlebem i ogórkiem małosolnym . Wychodzi spoooora porcja :)







Biegam nadal . I raczej nie zamierzam przestać. Na początku marzyłam o tym , by przebiec bez przystawania 4 km. Pierwszy ciągły bieg to 4,60 km - w maju. Przy średniej prędkości 7,51 minut na km. Po dwóch miesiącach w biegu na 5 km ( biegam dłuższe dystanse też - 7 , 10 , 15 km - zależy ile mam czasu rano )  to średnio 6,16 minut na km. Nie piszę Wam tego po to , by się pochwalić , tylko pokazać , że można zacząć biegać  , warto , bo daje to ogromną satysfakcję . Jeśli jeszcze zastanawiasz się ,czy zacząć - do dzieła ! Mój pierwszy trening to było 1 minuta biegu i cztery marszu w 5-6 powtórzeniach . :)

Dziękuję za :

- weganizm
- bieganie
- spakowane walizki czekające na wakacyjny wyjazd :)
-  urlop
- lato
- pogodę :)

sobota, 20 lipca 2013

Wegańska sałatka z brokuła i pomidorów

Jak zwykle proste  w wykonaniu i niezbyt czasochłonne. Teraz brokuły i pomidory są względnie tanie , trzeba korzystać . Sałatkę podobną jadłam kilka lat temu jeszcze w wersji wegetariańskiej ze zwykłym majonezem i jajkiem . Udało się ją zweganizować :)

1 brokuł ugotowany
kilka pomidorów
1 malutka młoda pokrojona cebulka
1 puszka fasolki białej ( z połowy robimy majonez wg przepisu )

brokuł i pomidory układamy na talerzu , polewamy majonezem i na wierzch wykładamy resztę fasolki.


Dziękuję za :

- lato
- słońce
-nadchodzący urlop i wyjazd :)))
- weekend
- bieganie( nawet kosztem bardzo wczesnego wstawania  ;) )
- sezonowe warzywa i owoce
- weganizm
- soki własnoręcznie robione
- spotkanie po wielu latach z dawno niewidzianą koleżanką :))
- że jestem tu gdzie jestem
- że jestem , kim jestem
- ruch i energię
- całą niewymienioną ale arcyważną resztę !




sobota, 6 lipca 2013

Najprostsze dwukolorowe ciasto z truskawkami - wegańskie

Piekłam je na Dzień Ojca ( hmm lekki poślizg z wstawianiem postów , ale po prostu mam wrażenie , że mój czas się skurczył ; doba trwa krócej 5 minut spędzone w łazience ( lusterko i takie tam ;) okazuje się 25-ma minutami itp itd ) . Banalnie proste. Znaczy ciasto.

Z tego przepisu . Podwajamy ilość składników,  pomijamy cynamon i jabłka , zamiast jabłek dajemy kilogram truskawek . Potrzebne będą jeszcze 2 łyżki kakao ( płaskie ) - dodajemy je do 1/3 części ciasta.
Na dużą blachę wykładamy połowę jasnego ciasta , później ciemnego i znów jasnego , na wierzch truskawki. Pieczemy aż się lekko zarumieni .



Dziękuję za :

- pobudkę o 5 rano
- poranne przebiegnięte 9 km
- lato , lato , lato !
- pomidory
- ogórki małosolne
- pas na wodę do biegania
- zbliżający się małymi kroczkami urlop :)
- codzienne robienie soków  marchewkowo-różnych :)


poniedziałek, 24 czerwca 2013

Gołąbki z kaszą i ryżem / sos z kapusty ;)

Młoda kapusta aż się prosi o gołąbki. Czasochłonne , bardzo. Ale smaczne . Warto.

Farsz :

2 woreczki ryżu brązowego ugotowanego
1 woreczek kaszy gryczanej ugotowanej
1 szklanka gotowanej brązowej soczewicy
3 podsmażone cebule
sól, pieprz

Sos :

1 podsmażona cebula
1 mały koncentrat pomidorowy
sól, pieprz

resztka kapusty , właściwie ten środek , który ma za małe listki na gołąbki

Jak zwykle nie wyrzucam , mam jakąś manię i szkoda mi wyrzucić najmniejszą popierdółkę jedzeniową , więc zawsze na coś przerabiam

Tę kapustkę pokroić i wrzucić z cebulą do garnczka z niewielką ilością wody, podgotować , zmiksować dodać koncentrat i przyprawy.



Wczoraj przebiegłam 13 kilometrów. W upale . Mimo wielkiego zmęczenia i litrów wylanego potu- cudownie . Gdy wychodziłam z domu lekko kropił deszcz , było pochmurnie. Po chwili wyszło słońce i oprócz przyjemności ( dzikiej ;P ) z biegania mam fajną opaleniznę . Dobrze , że miałam ze sobą butelkę wody.

Dziękuję za :

- weganizm
- truskawki z krzaka
- ciasto truskawkowe
- bieganie
- słońce
- krótkie spodenki